Zakręceni Mastersi czyli bez pływania nie ma życiamedal 212 medal 243 medal 214
Najlepsze życzenia

 
XXI Otwarte Mistrzostwa Warszawy w Pływaniu Masters, 3-4 grudnia 2016

Coroczne Mistrzostwa Warszawy, organizowane przez WMT, a w czasach bardziej zamierzchłych przez antecesorów, były drugi raz z rzędu zorganizowane na basenie pięćdziesięciometrowym, co zapewne również przyczyniło się do frekwencji zbliżonej do Letnich Mistrzostw Polski.

Zgłoszonych zostało 360 zawodniczek i zawodników z 52 klubów, w tym dwu z Ukrainy oraz po jednym z Rosji I Białorusi. Dla ciekawskich i dociekliwych link:

Jeden zawodnik i jedna zawodniczka wzięli udział po raz dwudziesty pierwszy, czyli we wszystkich edycjach: niezmordowany Janusz Wasiuk z Masters Kraśnik z Warszawy oraz Anna Szemberg z WMT. Zdjęcia

W klasyfikacji medalowej KS Niezrzeszeni.pl zajęli 32 miejsce na 46 pozycji (wiele klubów ex aequo) co jest nienajgorszym wynikiem zważywszy niezbyt liczną reprezentację Klasyfikacja

Moim skromnym zdaniem Mistrzostwa bez zarzutu. Kolega Andrzej Skorykow włożył wiele serca i energii w przygotowanie oraz prowadzenie zawodów a batalion wolontariuszy pracował jak w dawnym szwajcarskim zegarku.

Zachęcam do przeczytania pełnego entuzjazmu artykułu

WK

 
Letnie Mistrzostwa Polski, Szczecin, 26-28 czerwca 2015 PDF

Na początek istotne dane liczbowe i ważne fakty, w kolejności ich znaczenia:

- reprezentacja KS niezrzeszeni.pl liczyła pięć osób i zdołała wystawić bojowo nastawioną sztafetę

- nasz Klub znowu nie zajął ostatniego miejsca w klasyfikacji medalowej, do tego dwoje znalazło się wśród multimedalistów, choć zupełnie nie w czołówce

- zgłoszonych zawodników 411 (o 71 mniej niż rok temu w Olsztynie), w tym przybysze z Australii, Litwy, Niemiec, Rosji, Słowacji, Ukrainy oraz bratankowie z Węgier

- klubów 104

Podróż do Szczecina została podzielona na dwie grupy i dwa różne terminy. W piątek od rana troje testowało luksusowe połączenie Warszawa-Szczecin drogami bezkolizyjnymi, dwójka podróżowała dzień wcześniej koleją żelazną wioząc ze sobą nie mniej żelazne welocypedy. Na początek odebraliśmy pakiety startowe - był tam ładnego koloru i solidny worek treningowy z logo Mistrzostw oraz czepek. O cechach czepka nie piszę, gdyż nie mnie wypowiadać się o pływackich nakryciach głowy. Następnie otrzymaliśmy po elektronicznym kluczyku do szafki, jako fant oddając trzy dychy, którąż to szafkę można było zająć na całe zawody.

Zmagania piątkowe zaczęły się od debiutów i życiówek oraz bardzo licznych rekordów klubowych i tak trwało to do niedzieli. Załączona, o tu właśnie, tabela zapewne zaspokoi ciekawość zainteresowanych. Rekordy Polski sypały się gęsto (jak to na Letnich MP Masters), do tego jeden rekord Europy - sztafety 4x100m dowolnym kategorii 200+ mężczyzn. Koleżanka Małgorzata Serbin spędziła bardzo pracowite trzy dni łącząc funkcje organizatora, spikera i oczywiście uczestniczki.

W mojej ocenie Mistrzostwa zorganizowane w sumie dobrze i sprawnie przeprowadzone. Zawodnicy wyperswadowali organizatorom mocno niedemokratyczne podejście do dystansów 800 i 1500m – część miała pływać po dwu na torze, część pojedynczo, co teoretycznie nie dawało równych szans, jak i nie pozwalałoby poznać niektórym międzyczasów. Ktoś narzekał na późne wywieszanie wyników w piątek oraz na nieznane niektórym miejsce ich podawania do wiadomości publicznej w formie papierowej, chociaż tutaj nie znalazłem tematu do niezadowolenia. Nawet od drugiego dnia nad listami wyników wisiała wielkimi literami ręcznie wypisana data by ułatwić życie czytelnikom. Natomiast dwa czy trzy razy wywieszono wyniki błędne lub niekompletne, lecz zamieniano je szybko po interwencji startujących.

Obiekt bardzo efektowny, ogromne trybuny, na których miejsca dla zawodników było aż nadto, drogi komunikacyjne moim zdaniem dobrze rozwiązane. Nagłośnienie znakomite, nie było problemów ze zrozumieniem spikerów. Basen rozgrzewkowy dużo starszy od olimpijskiego, zaskakiwał na dwu torach ostrym strumieniem wody skierowanym w sam środek – nie wiedząc o tej atrakcji, zostałem odepchnięty przy nawrocie i odbiłem się od wody zamiast od ściany. Pokój do odprawy startowej wystarczająco duży, krzeseł w nim nie brakowało a Mastersi byli wyjątkowo zdyscyplinowani. Dekoracje ogłaszano z odpowiednim wyprzedzeniem, a dokonywał ich, między innymi, wielokrotny Mistrz Polski na 400m dowolnym Filip Zaborowski. Medale naprawdę niebrzydkie, zwłaszcza w odczuciu dekorowanych, a i dyplomy efektowne.

Po raz pierwszy, nie tylko po Mistrzostwach Polski, ale i po zawodach dłuższych niż jednodniowe w ogóle, nie czułem zmęczenia startami ani żadnych zakwasów. Być może obijałem się, gdyż współklubowicz WS po ośmiu indywidualnych występach (w tym 200 koniem i 400 zmiennym) oraz sztafecie także nosem się nie podpierał.

A po zamrożone jako kaucję trzydzieści złotych polskich w niedzielę wczesnym popołudniem stała cierpliwie spora kolejka.

Na drogę powrotną wybraliśmy trasę przez Bydgoszcz, poczciwą dziesiątką, jadąc spokojnie, podziwiając okolicę i zatrzymując się w swojackich knajpkach przydrożnych a nie w zestandaryzowanych i po prostu nudnych sieciówkach zlokalizowanych przy autostradowych cepeenach.

WK

PS. Po raz kolejny część kolegów i koleżanek była bardzo negatywnie nastawiona do faktu, że Mistrzostwa Polski Masters są otwarte i tytuły oraz medale mogą zdobywać obcokrajowcy. Od razu dodaję, że tym razem słyszałem to od innych osób niż poprzednimi razy i dość licznych.

 

 
Grand Prix Ursynowa podsumowanie PDF

Od kilku już lat staramy się brać udział w tych sympatycznych zawodach. Dla tych co może nie wiedzą - jest to cykl sześciu co miesięcznych spotkań na których płynie się dwie konkurencje: obowiązkową i klasyfikowaną w kategoriach wiekowych 50 dowolnym oraz jedną wybraną spomiędzy pozostałych sprintów w kategorii open. Open w tym przypadku oznacza, że ścigamy się z lepszym lub gorszym skutkiem z dziećmi i młodzieżą, bo całe te zawody to integracja zawodników od lat 6 do ponad 80.

I często te 8-9 letnie "kijanki" są lepsze, szybsze i na podium stoją wyżej. Z nimi jeszcze się staramy ścigać ale jeśli przychodzi wystartować z kilkunastolatkiem to cóż mastersi mają małe szanse. Ale zawsze pozostaje walka w swojej, choć nieco rozszerzonej bo 10 letniej kategorii, która punktuje do klasyfikacji generalnej.

W tym roku plon naszych Ursynowskich zmagań to 69 startów 12 zawodników z naszego klubu. W sumie zdobyliśmy 9 złotych medali, 16 srebrnych i 14 brązowych. Padło 8 rekordów życiowych i 8 klubowych.

W klasyfikacji generalnej pięcioro z nas zdobyło puchary Grand Prix Ursynowa.

Agnieszka i Paweł Misiewicz mają puchary za trzecie miejsca

Wojtek Korpetta i Wojtek Staruch wywalczyli drugie miejsca

Puchar za pierwsze miejsce ponownie udało mi się zdobyć

Z podziekowaniami dla organizatorów i konkurentów oraz oczywiście naszych zawodników:-)

Matylda

 
Warszawa 28 lutego - 1 marca 2015 PDF

„II CHARYTATYWNE ZAWODY PŁYWACKIE MASTERS „PŁYWAM DLA...”

Organizatorem, tak jak w roku ubiegłym, było Stowarzyszenie Pływackie „Swimmers”, a pływaliśmy tym razem dla Oli.

Frekwencja dobra, około dwustu osób z różnych klubów, bardzo dużo spoza Warszawy. Każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal.

Program zawodów taki jak w zeszłym roku, zachowano również rywalizację na punkty pucharowe w konkurencji 50m dowolnym rozłożoną na kilka etapów.

W wieczornym spotkaniu połączonym z rozgrywkami w kręgle tym razem uczestniczyłem, ale w kręgle nie grałem, gdyż idzie mi to bez porównania gorzej niż pływanie a pływam dość średnio. No i bardzo nie lubię grać w kręgle.

Sponsorów nie brakowało. W pakiecie startowym znajdował się m.in. bon podarunkowy na kwotę 50 zł od ośrodka spa, który ufundował również dwa pobyty łikendowe do rozlosowania pomiędzy zawodników.

Losowano również torby od Nike oraz zestawy przeróżnych upominków, z których jeden przypadł mojej skromnej osobie. Oprócz wielu przydatnych gadżetów Dzielnicy Włochy w solidnej, płóciennej a czarnej jak smoła torbie zakupowej (także od Dzielnicy Włochy) znajdowała się waga, która analizuje zawartość m.in. tłuszczyku, o ile stanąć boso (higiena stóp wskazana). Zaniosę to urządzenie do naprawy gwarancyjnej gdyż na pewno jest niesprawne - stanowczo za dużo wykazuje wymienionej, bardzo kilokalorycznej substancji.

Dostałem również cukierek krówkę, na którym był zapisany mój numer startowy a który to cukierek był szczęśliwym losem. Krówki wolę znacznie bardziej od kręgli.

Kawowy sponsor oferował wiadomy napój z ekspresu (bez limitów), do tego sprezentował po paczce kawy ziarnistej, palonej.

Był i akcent patriotyczno-ekonomiczno-polityczny – jabłka z ziemi polskiej w dowolnej ilości. Moim zdaniem znacznie lepsze pożywienie niż, nie umniejszając, batoniki.

Osiągnięcia niezrzeszonych.pl to życiówki, rekordy klubowe oraz miejsca na podium. Kto ciekaw niech zerknie tu.

WK


 


Strona 1 z 10